Sztuka w portfelu

Rynek sztuki w Polsce wciąż się rozwija, a wraz z nim rośnie liczba kolekcjonerów sztuki oraz osób, które decydują się na budowę własnej kolekcji również ze względów finansowych. Daleko nam jednak wciąż to inwestorów z Europy Zachodniej, czy Ameryki Północnej, gdzie sztuka już od dawna gości portfelach inwestycyjnych.

W Polsce kolekcjonowanie sztuki z wielu powodów wciąż pozostaje domeną ludzi zamożnych. Klienci naszej firmy, szukający pomocy przy budowie kolekcji dzieł sztuki, należą przeważnie do jednej z dwóch grup. Pierwsza, która zdecydowanie dominuje, to na ogół są to osoby w wieku ok. 50 lat, które nie muszą się martwić o swoją materialną przyszłość i mogą oddać się budowie kolekcji dzieł sztuki. Coraz częściej zgłaszają się do nas jednak również ludzie po trzydziestce, z którymi razem wchodzimy w nieznany im do tej pory świat sztuki.

Niemożliwe jest jednak stwierdzenie, którzy kolekcjonerzy przy wyborze prac kierują się poza potrzebą ich posiadania, także aspektem finansowanym. Trudne jest również dokładne określenie wielkości rynku sztuki w Polsce. Możemy bowiem zmierzyć tylko wartość rynku aukcyjnego, natomiast podanie nawet przybliżonej wartości obrotów na rynku pierwotnym jest zwyczajnie niemożliwe. Wynika to z rozproszenia i jego struktury. Zakupów na rynku pierwotnym dokonać można w galerii sztuki, bezpośrednio od artysty, ale również z pomocą pośrednika, czy doradcy. Zebranie danych z tak wielu i tak różnorodnych źródeł byłoby niezmiernie trudne.

Możemy natomiast pokazać obroty na rynku aukcyjnym, które z roku na rok rosną. W porównaniu z rokiem 2014, w roku 2015 obroty 4 kluczowych domów aukcyjnych w Polsce wzrosły o blisko 49 proc. (z 77 mln zł do blisko 115 mln zł). Kwoty te to jednak wciąż stanowią zaledwie promil światowego rynku aukcyjnego, którego roczne obroty (z wyłączeniem Chin) według ArtPrice sięgają 11,2 mld dolarów. Największym rynkiem są Stany Zjednoczone, które odpowiadają aż za 38 proc. rynku światowego. Pozycja Polski nawet w samej Europie wciąż nie jest silna. Dla przykładu roczne obroty na aukcyjnym rynku sztuki Wielkiej Brytanii to 3 mld, Francji 580 mln, Niemiec 260 mln dolarów.

Mimo że Polski rynek sztuki nie jest zaliczany to największych, nie oznacza to, że nie można na nim znaleźć ciekawych możliwości inwestycyjnych. Te kryją się szczególnie na rynku sztuki współczesnej, bowiem zakup prac młodego artysty, który w perspektywie kilku lat może odnieść sukces poza graniami Polski może być bardzo opłacalny. Często ceny prac w takim przypadku się nie zmieniają, ale zmienia się waluta w jakiej są wyrażane. Zjawisko to można było dostrzec w ciągu ostatnich lat m.in. w przypadku takich artystów jak Tomasz Kowalski, Jakub Julian Ziółkowski, czy Przemysław Matecki. Z tego powodu warto – jeśli ktoś jest zainteresowany również aspektem inwestycyjnym – podczas budowy kolekcji patrzeć, kto obecnie zaczyna współpracę z najważniejszymi polskimi galeriami sztuki współczesnej, zajmuje wysokie pozycje w konkurach takich jak: Konkurs Gepperta, Beinnale Malarstwa Bielska Jesień, czy pnie się w rankingu Kompas Młodej Sztuki. To właśnie pojawiające się tam nazwiska mogą być jednymi z ciekawszych.

Lokowanie pieniędzy na rynku sztuki wbrew pozorom nie jest zarezerwowane wyłącznie dla najbogatszych. Na rozwiniętych rynkach istnieje zresztą długa tradycja kolekcjonowania sztuki wśród przedstawicieli klasy średniej. Warto dodać, że aż 75 proc. prac sprzedawanych na aukcyjnym runku sztuki nie przekracza ceny 3,6 tys. dolarów. W Polsce przystępne cenowo są szczególnie prace młodych artystów, fotografie, czy grafiki, a do rozpoczęcia swojej przygody z inwestowaniem na tym rynku wystarczyć może kwota nawet kilkunastu tysięcy złotych.

Dodaj komentarz